Redakcja

Foto-
reporterzy

O "MP"

Archiwum

Wybrane artykuły

Foto-
reportaże

Komorów
na łamach MP

Wieczory
w Wieczerniku

Kontakt

Wybrane artykuły


 2003   2004   2005   2006   2007   2008   2009   2010   2011   2012   2013   2014   2015   2016   2017 
MP nr 1 (99). Przejdź do spisu treści

Kościółek tworkowski

Bliskie i nieznane


- MP nr 1 (99) z 27 II 2011 /str. 22





Kupujemy bilet i wsiadamy do kolejki WKD. Za Pruszkowem czasem można jeszcze usłyszeć okrzyki uczniów z młodszych klas jadących do szkoły czy na wycieczkę: "Marek, wysiadaj!
Tworki!". A może właśnie warto tu na chwilę wysiąść...


Już na początku uwagę zwraca nietypowa bryła kościoła. Budowla powstała w latach 1904 - 1906. Tutaj należy sobie przypomnieć, że na przełomie XIX i XX
wieku był to teren znajdujący się pod władzą carską. 21 listopada 1891 r. została otwarta Warszawska Lecznica dla Obłąkanych dysponująca 420 łóżkami. W tym czasie był to pierwszy w Polsce szpital oświetlony elektrycznością. Szpital zatrudniał polskich lekarzy, ale do 1915 r. był prowadzony przez Rosjan. Za czasów dyrektora Iwana Sabasznikowa zapadła decyzja o budowie cerkwi prawosławnej, z której miał korzystać personel szpitala narodowości rosyjskiej. Budowa rozpoczęła się w 1904 roku i trwała dwa lata.
Cerkiew powstała na planie krzyża greckiego i posiadała cztery wejścia. Jedno główne, oraz trzy prowadzące bezpośrednio za Carskie Wrota. Została bogato wyposażona - znalazły się w niej ikony, świeczniki i relikwiarze. Wyposażenie zostało jednak wywiezione w trakcie ewakuacji szpitala, która miała miejsce w latach 1915 - 1918. O dawnej świetności cerkwi świadczyły już tylko freski i posadzka.
Po I wojnie światowej cerkiew stała bezużytecznie. Msze św. odprawiane były tymczasem w kaplicy Sióstr Miłosierdzia (obecnie mieści się tam przedszkole).

Dopiero po 10 latach od zakończenia wojny budynek cerkwi poddano remontowi.
Poza urządzeniem ołtarza zmieniono tynki na zewnątrz, a także ustawiono krzyże katolickie. Po przerobieniu jednego z wejść bocznych urządzono zakrystię.
Przebudowie uległy też sień przed głównym wejściem, podziemia oraz dzwonnica.
W kościele znalazły się, przeniesione z kaplicy, organy z 1899 r.
W następnym roku, tj. 1929, w absydzie głównego ołtarza został namalowany obraz Matki Boskiej Częstochowskiej.
Jego autorem jest Stanisław B. Wisłocki - długoletni pacjent szpitala. Matka Boska ma rysy twarzy Marii Smólskiej - córki jednego z pielęgniarzy. Początkowo szata Matki Boskiej przypominała ubiór szpitalny, została jednak przemalowana po II wojnie światowej. W tym czasie do kościoła z kaplicy Sióstr Miłosierdzia trafiły żyrandol oraz obraz "Przemienienie Pańskie" (obecnie po prawej stronie głównego ołtarza).
Kościół poświęcono w maju 1930 r.
podczas uroczystej mszy św. Niestety na przełomie lat 1951/1952 został zamknięty.
Kapelan mógł odprawiać tylko jedną niedzielną mszę św. dla pacjentów.

Kościół dla wiernych z zewnątrz został otwarty dzięki wysiłkom podejmowanym przez ks. Romana Indrzejczyka, o czym pisałam już na początku. Dzięki zaangażowaniu ks. Romana udało się przeprowadzić prace remontowe w świątyni.
Dach groził zawaleniem. Jednak warunkiem zdobycia zezwolenia na zakup blachy miedzianej było wpisanie kościoła na listę zabytków. Poszukując przesłanek do "zabytkowości" budynku odkryto freski z początku XX wieku. Kiedy jużblacha była kupiona, okazało się, że dach jest w tak złym stanie, że należy zerwać wszystko do samych stropów. Oprócz dachu udało się odnowić tynki zewnętrzne i wewnętrzne. Kościół został odnowiony w tradycyjnych cerkiewnych kolorach - różowym i żółtym - co podkreślało jego charakter i nawiązywało do okoliczności powstania. Prowadzone były także prace mające na celu osuszenie murów.
Potem, w latach 80-tych i 90-tych, jeszcze dwa razy malowano wnętrze na biało.
W 2002 r. kościół wzbogacił się o figury świętych. Rzeźby dłuta Jana Piątkowskiego przedstawiają św. Franciszka z Asyżu, św. Floriana, św. Józefa, św. Jadwigę i św. Dymphnę (patronkę chorych psychicznie).

Ich ofiarodawcami są pracownicy administracji szpitala, członkowie ochotniczej straży pożarnej, Towarzystwo "Amici di Tworki" oraz osoby prywatne.
W ciągu ostatnich 20 lat kościół przeszedł kolejne remonty - w roku 1992 oraz 2006. Drugi remont był bardziej gruntowny i jego efekty możemy podziwiać do dziś. Dachy kościoła i dzwonnicy zostały przykryte dachówką, odnowiono ramy okienne i mury. Wnętrze wzbogaciło się o freski i polichromie, w prezbiterium położona została marmurowa posadzka.
Renowacji poddano żyrandole i stacje Drogi Krzyżowej, dokonano remontu ławek i organów.
W trakcie rozmowy z kapelanem szpitala (obecnie kapelanami wymieniającymi się w szpitalu są ojcowie z Zakonu Kamilianów) dowiaduję się, że następną inwestycją będzie dzwon, na który obecnie zbierane są ofiary.
Mnie kościółek tworkowski ujmuje swoją kameralnością. Pamiętam jeszcze odrapane tynki zewnętrzne na kościele.
Aż żal było patrzeć, jak farba z elewacji odchodzi całymi płatami. Po ostatnim remoncie świątyni przywrócono dawną świetność. Gdy się do niej wchodzi, od razu zwracają uwagę polichromie. Jesteśmy raczej przyzwyczajeni, że w kościołach rzymsko-katolickich ściany są malowane na jeden stonowany kolor.
Tutaj wnętrze wypełnione jest bogactwem barw, słoneczną żółcią, ornamentami geometryczno-kwiatowymi podkreślonymi czerwienią i granatem. Całość daje wrażenie przytulności, w połączeniu z niewielką powierzchnią wnętrza sprzyja skupieniu.

Zanim wrócimy do Komorowa, warto jeszcze przejść się po terenie szpitala, a zwłaszcza zwrócić uwagę na kaplicę Sióstr Miłosierdzia oraz cmentarz. Do kaplicy dojdziemy idąc cały czas prosto główną drogą od bramy - będzie po lewej stronie (jednocześnie po prawej stronie zaczyna się park). Obecnie w kaplicy znajduje się przedszkole. Nad głównym wejściem jednak z łatwością dostrzeżemy krzyż, a gdy się uważniej przyjrzymy, również datę 1900 r. i litery układające się w napis "Chrystus zwycięża, króluje, rozkazuje". Idąc dalej tak, jak prowadzi główna droga, dotrzemy do cmentarza (za kaplicą/przedszkolem droga biegnie prosto, po czym skręca w prawo okrążając park). Znajdziemy tam kwaterę ofiar terroru hitlerowskiego z okresu powstania warszawskiego oraz, poza ogrodzeniem cmentarza, kwaterę żołnierzy poległych we wrześniu 1939 r. Obie są wpisane do ewidencji Miejsc Pamięci Narodowej.
Zaraz za cmentarzem płynie przegrodzona w tym miejscu tamą Utrata.
Gdy wyjdziemy z bramy, zwróćmy jeszcze uwagę na figurę Matki Boskiej stojącą po drugiej stronie torów. Jak głosi napis na postumencie - pochodzi z 1897.
Mam nadzieję, że wracając do Komorowa pomyślimy o słowach umieszczonych u podstawy kopuły kościoła w Tworkach:
"Panie, dobrze, że tu jesteśmy".
Dobrze, że tu byliśmy...

--------------------------

Katarzyna Nowosielska







Copyright 2007-2012 © Strona jest własnością Magazynu Parafialnego Parafii NMP w Komorowie.
Projekt / Administracja (LKP), Greyworm & Majka, M. Bąkowski. Wszystkie prawa zastrzeżone.